Po co nam te nauki?

Czasem buddyjskie nauki przyjmują tak wiele form, tak skomplikowanych, szczególnie w dzisiejszych czasach, dwudziestym pierwszym wieku, czasie zmian, są one bardziej potrzebne, ale i bardziej skomplikowane. Nawet tradycyjnie, mówi się że Budda przekazał 84000 nauk, trudno jest nam to uprościć. Jeśli spojrzymy z trochę szerszej perspektywy, pojawia pytanie „ok, jaki cel mają przede wszystkim wszystkie te buddyjskie nauki?” Ja mówię, że mają tylko jeden cel, cała ich różnorodność ma wyłącznie jeden cel. Tym jedynym celem jest wyzwolenie, wolność, stan buddy, nirwana.

 

Na czym to polega?

Z buddyjskiego punktu widzenia tak zwane wyzwolenie, wolność, bycie wolnym, nirwana, wydarza się tylko i wyłącznie dzięki urzeczywistnieniu. Nie jest nagrodą! W każdej innej religii ostateczne rozwiązanie przychodzi jako nagroda, byłeś grzecznym chłopcem/dziewczynką – dostaniesz nagrodę, dobrze służyłeś tej planecie – dostaniesz nagrodę, świetnie się modliłeś do Buddy, Dharmy i Sanghi – karma cię wynagrodzi! Z buddyjskiej perspektywy tak nie jest, wyzwolenie, wolność, szczęście, nirwana to efekt własnego urzeczywistnienia a nie nagroda. Urzeczywistnienie zaś jest tym samym co mądrość lub pradżnia. Co zatem robimy jako buddyści? Staramy się otworzyć tą mądrość, tą pradżnię.

 

Jak to się robi?

Rodzimy się z tą mądrością, ona jest naszą naturą, jak ją otworzyć? Są miliony metod, nie tylko moja i twoja, jest ich miliony! Zawsze jednak powtarzam, że nie zmienisz swojego życia bo chcesz, bo masz takie życzenie, bo masz cel, motywację czy coś ci się przyśniło. Tylko mądrość zmienia życie, tylko mądrość robi różnicę!

 

Co dalej?

Jeśli zapytam jak zaczyna się mądrość, pytaniem czy odpowiedzią? Moja odpowiedź – w buddyzmie mądrość zaczyna się od pytania. Nie jakiegokolwiek pytania, które ci się akurat pojawia w umyśle, ale zręcznego pytania. Dlatego powinniśmy się uczyć i trenować w zręczności i sztuce zadawania pytań, to się nazywa medytacją analityczną. Nie zaczynaj pytania od „dlaczego?”, bo tak naprawdę wyraża ono wtedy tylko twój gniew i narzekanie, tak w istocie narzekasz a nie pytasz!

 

Więcej relaksu!

Nie lubię brać rzeczy nazbyt poważnie, bycie zbyt poważnym jest jak bycie na wpół martwym, chcecie żyć będąc w połowie martwi? Chcę żebyście byli, pełni życia!

 

Konieczność pradżni

Kiedy nie masz pradżni lub ją utraciłeś wtedy twoja niewiedza, ego powstaje i widzi cierpienie jako problem, wariujesz, nawet z powodu małego cierpienia, bierzesz je tak osobiście zawężając swoje doświadczenie tylko do tego cierpienia i zaczynasz narzekać. W naszym życiu doświadczamy cierpień które są faktem, tak długo jak mamy ciało będziemy doświadczać związanego z tym faktem cierpienia. Nie powinniśmy marzyć „chciałbym zakończyć cierpienie”, „chcę stworzyć w moim życiu strefę wolną od cierpienia”, czasem mamy taką ideę, że „mogę zwalczyć cierpienie” i nawet zaczynamy w nią wierzyć. Lecz ta właśnie idea by zwalczyć cierpienie jest cierpieniem samym w sobie, jego korzeniem.

 

Do rzeczy!

Na przykład, buddyjskie nauki mówią „narodziny to cierpienie”, „starzenie się to cierpienie”, „choroba to cierpienie”, „śmierć i umieranie to cierpienie”. To są fakty, jak długo żyjesz, tak długo będziesz musiał iść wraz z tym cierpieniem, nie pozbędziesz się go i nie próbuj z tym walczyć, taka jest rzeczywistość życia. Lecz na bazie tych faktów, tej rzeczywistości, kreujesz wyobrażone cierpienie, niezliczoną ilość wyobrażonego cierpienia. To właśnie dlatego życie staje się czymś żałosnym, samsarą. Ważne jest jednak w tym momencie abyś wiedział, że tutaj masz wybór, że to możesz zmienić, to czy chcesz tworzyć wyobrażone cierpienie czy nie zależy całkowicie od ciebie!

 

Uzależnienie

Z buddyjskiej perspektywy wszystkie problemy sprowadzają się do problemu uzależnienia, uzależnienia od lgnięcia. W świecie ludzkim jest tak wiele rodzajów uzależnień, ale najgorsze wśród nich to uzależnienie od myślenia. Uzależnienie od czekolady, papierosów, smartfona to żaden problem, przeminie z czasem, wystarczy czas by je pokonać, lecz uzależnienie od myślenia nie zmniejszy się samo z siebie nigdy, będzie tylko coraz mocniejsze! Myśl sama w sobie nie jest problemem, ale uzależnienie od procesu myślenia wciąż i wciąż sprawia, że nagle zaczynamy być myślotokiem zamiast być człowiekiem. Dlatego też w medytacji uczymy się przełamywać przez uzależnienie i lgnięcie do myślenia.